Zamiast pojechać na majówkę do Berlina, kupiłem sobie rower. Rower, choć fajny, rozwalił się następnego dnia i zmuszony byłem oddać go do reklamacji. Dwa tygodnie czekania minimum. Teraz nie mam kasy na majówkę, drepczę na piechotę i jestem wściekły.
Kilka miesięcy temu kupiłem MacBooka. Po kilku tygodniach padła bateria. Oddałem do reklamacji. Dwa tygodnie minęły, a baterii w serwisie nie mają. Rozkładają bezradnie ręce i twierdzą że nic nie mogą zrobić.
Wiem już teraz, że zakup dóbr to strzał samobójczy. Zamiast radości z posiadania, fundujesz sobie masę zmartwień, oczekiwania, płonnych nadziei i niezrozumienia.
Wolę już inwestować w dobra nietrwałe – takie, które szybko znikają, dostarczając dużo radości.
1 odpowiedź jak dotąd ↓
iwonka // maj 3, 2007 @ 11:01
Czy ja jestem takim dobrem niematerialnym? Z jednej strony dostarczam wiele radości ( też) , ale z drugiej jakoś nie znikam. Choć właśnie teraz jestem zniknięta bo Ty w Łodzi a ja w Wawie