Pospolite używki

Dwie notki dziennie to jak pięć grzybów w barszcz

kwiecień 17, 2007 · 1 komentarz

Ale nie poradzę nic. Obudziła się we mnie grafomania i koniecznie muszę coś pisać.

Dziś idę na regularną najebkę do jakiejś kręgielni (bogowie raczą wiedzieć gdzie) w celu socjalizowania się z ponurymi typami z biura, a potem czeka mnie jeszcze żmudne zgrywanie z grooveboxa pętli udźwiękowienia sajtu. Robota nudna, mało płatna, ale konieczna.

Tymczasem zamiast melanżu, czelendż. Badanie rozwiązań technicznych i komunikacyjnych w bankowości detalicznej przy użyciu technologii programowania obiektowego.

→ 1 komentarzKategorie: osobiste · wypryski

Coming back from nowhere

kwiecień 17, 2007 · Dodaj komentarz

Wbrew potocznym opiniom dotyczącym nadużywania alkoholu, po wczorajszej wizycie w Barze Kawowym, kaca nie mam wcale a wcale. Mam natomiast, ożywiony umysł, wyciszone emocje, lekkość ducha. Czy to oznacza, że mam już problem z alkoholem? Zapewniam że nie – uwalam się szybko, nie rzygam, mogę pić dużo i długo.

→ Zostaw KomentarzKategorie: kac · warszawa

Nic z tego nie rozumiem.

marzec 19, 2007 · Dodaj komentarz

ocochodzi.png

Jedna konwencja PiS w Warszawie nie mogła zmienić wyników sondaży, ani opinii na Gazeta.pl

Albo to błąd techniczny, albo żart administratora, albo spisek służb Kaczyńskich

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Stary Browar

marzec 18, 2007 · Dodaj komentarz



DSC00083.JPG

Originally uploaded by ojaciepierdole.

Dotychczas wydawało mi się, że łódzka Manufaktura jest najciekawszym centrum handlowym w Polsce. Przeżyłem bardzo miłe rozczarowanie, gdy zobaczyłem Stary Browar w Poznaniu. Teraz dobudowywana jest nowa część, i z przyjemnością stwierdziłem, że budowana jest w stylu odpowiadającym całości, a nie tak jak w Łodzi – jako hala targowa z metalu i szkła.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Który to już raz?

marzec 18, 2007 · Dodaj komentarz

Po raz kolejny zaczynam blogowanie. W sumie, moje poprzednie blogi były interesujące jedynie dla tych, którzy mnie znali. Nie wnosiły nic ciekawego, może jeśli nie liczyć kliku zgrabnych kawałków literackich.

Teraz mam już 29 lat. Patrząc wstecz widzę, że siła umysłu wcale nie rośnie razem z wiekiem. Zbliżając się do trzydziestki odczuwam raczej głupie otępienie, satysfakcję biorącą się ze stanu posiadania, choć w bilansie okazuje się że gonię za czymś, co było dla mnie bardzo ważne jeszcze kilka lat temu. Teraz, gdy mogę sobie na to pozwolić, stwierdzam że nie wykorzystuję tych wszystkich dobrodziejstw, o których tak marzyłem, a które miały służyć mi do spełniania kreatywnych zamysłów. Teraz albo nie mam czasu, albo chęci. Ironia losu.

W jakiś sensie czuję się bardzo niespełniony, i stąd wynika to, że po raz kolejny założyłem dziennik. Blogi w dzisiejszej blogosferze pełnią (i bardzo dobrze!) funkcje informacyjne i kontrolne. Ja pozwolę sobie na staromodny pamiętniczek, blogasek w neciku. Terapia tekstowa, bardzo proszę.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Nagłówek nie może być pusty

wrzesień 18, 2004 · Dodaj komentarz

Wracam do roboty. Analizuję te cholerne blogi już od jakiegoś czasu, a jak dotąd, wszystkie wyniki moich (w miarę systematycznych) analiz są banalne. Wszystko to, co osiągnąłem przez statystyczne analizy występowania słów kluczowych, można po prostu osiągnąć przez uważną lekturę. Ech…

Nauka ma jednak taką zabawną cechę, że żywi się wszystkim, co chociażby sprawia wrażenie naukowości. Zatem, określiłbym moją pracę raczej jako udowadnianie własnych kompetencji jako badacza przez używanie sophisticated methodology w sprawach ogólnie określanych jako banalne.

 

Jedyne, co wartościowe, to wszystko to czego dowiedziałem się z lektury. Ale jak na razie nie wynaleziono maszyny, która cud-promieniami przeskanowałaby moją głowę w obecności ciała profesorskiego i udowodniła że wiem to co wiem. Gdyby coś takiego stworzono, egzaminy magisterskie okazałyby się zupełnie niepotrzebne.

Zresztą, pisanie pracy magisterskiej na wydziale socjologii ma szczególny klimat. Wszyscy są świadomi rytualności całego przedsięwzięcia, tego że kolejna praca magisterska jest w gruncie swojej rzeczy tylko kolejną produkcją naukową a nie odkrywczym przyczynkiem, a mimo to robią cały ten teatrzyk z poczuciem dobrej woli.

 

Idę grać.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Długo oczekiwany brief

maj 25, 2004 · Dodaj komentarz

Wszystko udało się świetnie. W każdym razie, tak mi się wydaje.
Płyta wyszła w piątek, nieco później (cały miesiąc) niż się z Kubą spodziewaliśmy, ale mimo wszystko cieszymy się bardzo. Na sobotę mamy od Kołacińskiego zaproszenie do Radia Łódź na audycję poświęconą naszym działaniom twórczym. W zeszły piątek zostaliśmy – by się wyrazić oględnie – spławieni, ale pocieszyliśmy się tym, że lepsza godzinna audycja w tydzień po premierze, niż dziesięć minut w dniu wydania.
Wernisaż w Muzeum Kinematografii również się udał. Dyrektor jest na mnie wściekły, bo mu rozwierciłem sufity. Podobno się z tym pogodził, ale nadal ociera pot z czoła.
Uciekłem z pola widzenia, kiedy miałem wygłosić jakiś speech na otwarciu, ale wpadłem z deszczu pod rynnę, bo w budynku czekała na mnie ekipa telewizji i kazała mi opowiadać o “nowych nurtach w fotografii”. Potem było już tylko brylowanie i spijanie browarów, których zakupiliśmy na tę okazję co niemiara. Łódź Kaliska opuściła budynek na chwiejnych nogach, co niechybnie oznaczało, że działania wspomagające percepcję sztuki okazały się skuteczne.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Bareja codzienny

kwiecień 14, 2004 · Dodaj komentarz

Kuba mieszka w starej kamienicy Łodzi. Ostatnio zepsuła się kanalizacja.
Wychodząc rano z domu nawinął się mu znajomy świadek Jehowy. Pyta:
- Co pan czuje na dźwięk liczby 666? – pyta.
- Ooo! Siarką zajechało – ironizując odparł Kuba.
Na to sąsiad schodząc właśnie z góry:
- Gównem jebie, nie siarką, bo się kible zatkały!

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Futsuka yoi-ni-wa mukae-zake

listopad 16, 2003 · Dodaj komentarz

Bo cokolwiek by nie rzec, poranny kac miał rozmiary sali gimnastycznej. W głowie trzeszczało straszliwie, a co ciekawe na niej nie miałem już ani jednego włosa.
Poprawka: włosy były, tylko ledwie wyczuwalne.
Poskładany w całość pamięci wieczór przedstawiał się tak, że najpierw obcięto mi włosy, a potem już na łyso dokonałem zamachu na grzywkę Cimka. Z przyczajenia wyciąłem mu nożyczkami mały trójkącik. A potem jeszcze jeden. Wyszedł nawet przyzwoity wzorek, coś jak peruwiańska derka z odpowiednim blankowaniem.
Ponieważ zjechałem do zajezdni przed końcem imprezy, nie mam potwierdzonych informacji, jakoby Cimek miał podobna do mojej – fryzurę.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized

Another boring briefing

październik 2, 2003 · Dodaj komentarz

Fila Brazilia dała mi niezły podkład gitarowy. Siedzę właśnie i słucham, jak wszystko ładnie chodzi w mojej kompozycji.

Byłem dziś u Marcela. To bardzo miły i uczynny człowiek. Rozmawialiśmy dziś o wspólnym projekcie, być może dla Sissy Rec. Nie będę ukrywał, że mi się to podoba. Jak na razie, spróbujemy zrealizować jeden kawałek. Marcel ma ułożyć tekst i zaśpiewać.

Ciekaw jestem, co z tego wyjdzie.

A dziś do promotora. Też zobaczymy co z tego wyjdzie.

→ Zostaw KomentarzKategorie: Uncategorized